Oh the irony…

Bloga ogarnęła pewna posucha, za co przepraszam. Przeciwności losu nie dały mi za bardzo dokończyć tego, co miałem zaplanowane. Obiecuję troszkę więcej aktywności w przyszłym tygodniu (community delivers!).

A tymczasem mała, niezbyt azurowa, za to cross-systemowa anegdotka. Postanowiłem zrobić lokalną kopię starego systemu napisanego w PHP i hostowanego gdzieś w Internetach na maszynie z linuksem.

Na początek zaznaczę, że jestem użytkownikiem Windows. Utworzyłem sobie pachnący nowością, pusty folder i rozpocząłem kopiowanie. Wszystko zgodnie z planem, aż do momentu gdy… „Plik o takiej nazwie już istnieje”.

W ciągu parunastu sekund przeszedłem od zaskoczenia, przez załamanie, po śmiech.

Etap 1) Irytacja. Co do licha, jak to istnieje?! Pusty folder!

Etap 2) Oświecenie z załamaniem. Nieeee, to niemożliwe… skrypty o „tej samej” nazwie, tylko dużą albo małą literą. W tym samym folderze. Rewelacja.

Etap 3) Śmiech. No nic, podamy inną nazwę i potem będziemy coś poprawiać. Jak to się tam nazywa? „checkunique.php”

The irony was strong with this one! 🙂

Nauka na przyszłość – nie zabierać się za legacy stuff w piątek 😉

Jedna myśl na temat “Oh the irony…”

Dodaj komentarz